EUROPEJSKA MAPA DOBREGO KRYMINAŁU

NIEMCY                                                                                                                                         

Leonie Swann

Sprawiedliwość owiec 

Lekkie, błyskotliwe, ale też odpowiednio krwawe. Owcze stado, które rozwiązuje zagadkę? Czemu nie. Obdarzone rozdzieloną pomiędzy poszczególne osobniki, ale w sumie przenikliwą mądrością, musi poradzić sobie z przeprowadzeniem dochodzenia. Emocje gwarantują „owcze” metody śledztwa, któremu przewodzi panna Maple – najmądrzejsza owca w okolicy. Jej prototypem jest panna Marple – detektyw z książek Agathy Christie. Dla tych, którzy nie lubią kryminałów, albo którym po prostu znudziły się tradycyjne motywy i zgrane figury detektywów, filozoficzna powieść kryminalna Leonie Swann to prawdziwa gratka.

Sprawiedliwość owiec [początkowy fragment]

Jeszcze wczoraj był zdrowy – powiedziała Matylda, nerwowo strzygąc uszami.

- To nie ma nic do rzeczy – zauważył Sir Ritchfield, najstarszy tryk w stadzie. – Nie umarł na chorobę. Szpadel to nie choroba.

Pasterz leżał w bujnej, zielonej irlandzkiej trawie obok stodoły, niedaleko ścieżki przez pasionek. Leżał i ani drgnął. Na jego wełnianym norweskim swetrze siedziała samotna wrona, która z zawodowym zainteresowaniem analizowała jego budowę wewnętrzną. Obok wrony przycupnął wielce rozradowany królik. Owce odbywały naradę nieco dalej, prawie na skraju urwiska.

Rankiem, gdy znalazły pasterza, niezwykle zimnego i martwego, zachowały spokój i były z tego niezmiernie dumne. W pierwszym przypływie trwogi zabrzmiało oczywiście kilka rozpaczliwych okrzyków – „Kto nam teraz będzie przynosił siano?”, „Wilk! Tu jest wilk!” – lecz Panna Maple szybko stłumiła panikę. Wytłumaczyła im, że tu, na najzieleńszych i najsoczystszych pastwiskach w całej Irlandii, tylko idiota jadłby siano w środku lata, i że nawet najbardziej wyrafinowane wilki nie przebijają szpadlem swoim ofiar. Bo nie ulegało wątpliwości, że to właśnie szpadel sterczał z wnętrzności pasterza, mokrych teraz od rosy.

Jan Seghers

Zbyt piękna dziewczyna

Matthias Altenburg – eseista, krytyk literacki – przeistacza się w Jana Seghersa i pisze błyskotliwe kryminały. Z krain sztuki wysokiej przyniósł swoiste rozumienie realizmu. Szaleje u niego przypadek. Zamiast koronkowej intrygi – huragan nieszczęść, zamiast morderstwa z zimną krwią – zabójstwo przypadkowe. Zbyt piękna dziewczyna opowiada o kobiecie, której towarzyszy śmierć. Kogo polubi, ten pada trupem. Seghersa nudzi odpowiadanie na pytanie: „Kto zabił?”, woli inne: „Jak radzić sobie z utratą?” Opowieść jest misternie skonstruowana, dynamicznie prowadzona, a przy tym wszystkim zagęszczona licznymi zapadającymi w pamięć postaciami epizodycznymi. Jest to kryminał na wskroś współczesny, na co wskazują bohaterowie tacy jak niejedzący mięsa policjant, gej ochroniarz czy kolejni pojawiający się na kartach powieści imigranci z różnych stron świata.

Friedrich Ani

Śmierć nie ulega przedawnieniu

Ani długo szukał pomysłu na siebie. Pracował w ośrodku dla trudnej młodzieży, był reporterem policyjnym. Polonius Fischer odziedziczył część jego niepokoju – dziś policjant, wczoraj mnich. Poszukiwanie zaginionej dziewczynki przypomina drogę przez piekło. Ani z furią atakuje wizerunek Niemiec jako kraju dostatniego i bezpiecznego. Monachium to bagno pełne nieprawości, bandyci są bezlitośni, prostytutki nieszczęśliwe, ale też głupie, policja opieszała, a młodzież zagubiona. Smutne? Owszem. Błyskotliwe? Na pewno.

Jan Costin Wagner

Zima lwów

Jan Costin Wagner jest Niemcem i pisze po niemiecku, ale akcję swych powieści umieszcza w Finlandii, rodzinnym kraju swojej żony. Jego bohater, komisarz Kimmo Joentaa, pije rzadko, jest spokojny, powściągliwy i małomówny. Zbyt małomówny – chwilami odnosimy wrażenie, że od świata oddziela go gruba półprzezroczysta szyba. Pisarz prowadzi narrację oszczędnie, wzmacniając jakby poczucie dystansu, które Joentaa ma wobec rzeczywistości. I zaraz ten dystans przełamuje, powierzając komisarzowi sprawy, które muszą dotknąć go osobiście. Zima lwów unika czarno-białego schematu, nic nie jest tu oczywiste. Nawet morderca okazuje się ofiarą godną współczucia.


ISLANDIA                                                                                                                                  

Arnaldur Indriðason

W bagnie

Indriðason to taki islandzki Marek Krajewski: bestsellery, przekłady – prawdopodobnie na jego pięknej wyspie czytają go nawet owce. Przypadkowe – zdawać by się mogło: bezsensowne – morderstwo staruszka jednak swój sens ma, przynajmniej w opinii komisarza Erlendura. Człek to również niemłody. Tytułowym bagnem jest sama Islandia, gdzie każdy zna każdego, zazdrośnie strzeże sekretów, błędy genetyczne rodzą upiory, a stare duchy straszą bardzo nowoczesnych ludzi. Indriðason prezentuje poruszające studium samotności w otoczeniu surowej i klaustrofobicznej Islandii. Nie sposób się oprzeć.

Yrsa Sigurðardóttir

Lód w żyłach

Inżynierowie też piszą – na przykład Sigurðardottir okrzyknięto nową królową kryminału. Lód w żyłach zabiera czytelnika na Grenlandię, gdzie przepadła bez wieści grupa geologów. W szafkach leżą ludzkie kości. Autochtoni klarują coś o klątwie, która spadła na skutą lodem ziemię. Po kilku dniach zagadka zostanie rozwiązana, choć pewnie nikt ostatecznie nie zazna spokoju – ani żywi, ani umarli. Pisarka umiejętnie łączy wątek kryminalny z tradycjami, wierzeniami i obyczajowością mieszkańców Grenlandii.

Árni Thórarinsson

Sztuka grzechu

Mimo odległej nam kulturowo i językowo egzotyki, mimo „rozkoszy” łamania sobie języka przy czytaniu islandzkich nazw miast, pisarstwo Thórarinssona zdumiewa kunsztem i wyobraźnią. Jego powieści łączą prowincjonalny charakter niewielkich osad u podnóża lodowca z typowym dla nordyckiego kryminału mrocznym klimatem. Sztuka Grzechu to świetny kryminał, wywołuje zimny dreszcz u każdego czytelnika, który pochyli się i zastanowi nad prawdziwym obrazem islandzkiego społeczeństwa. To zakotwiczenie powieści w rzeczywistości nadaje jej uroku i atrakcyjności. Płynność narracji, z jaką Thórarinsson opowiada o czarownicach, zagadkowych zgonach, handlu narkotykami sprawia, że intryga oczarowuje, a rozwiązanie zaskakuje. To właśnie jest powód, dla którego przy końcu powieści żałujemy, że musimy się pożegnać z Einarem, który stał się naszym przyjacielem.

 

WIELKA BRYTANIA                                                                                                                     

 Agatha Christie

I nie było już nikogo

Choć powieść kryminalna ma kilku ojców, Królowa Matka ciągle jest tylko jedna. Agatha Christie to fenomen – literacka instytucja, najbardziej znana „kryminalistka”, autorka ponad dziewięćdziesięciu powieści, opowiadań i sztuk teatralnych, pisarka, którą pod względem nakładów wyprzedza tylko Szekspir i Biblia. Bez formalnego wykształcenia i zawodu, jeszcze jako nastolatka zaczęła pisać dla przyjemności, by z czasem stać się zawodową pisarką. Wykreowała dwóch najbardziej charakterystycznych w historii detektywów: Herkulesa Poirot i pannę Marple. Odniosła sukces, bo potrafiła dostarczyć literackiego towaru, na który był popyt, czyli kryminalnej szarady z ograniczonym kręgiem podejrzanych i charyzmatycznym detektywem, mylnymi tropami, zaskakującą puentą i moralitetowym przesłaniem. Dysponowała przy tym ironią, poczuciem humoru i wyczuciem dialogu. Była bystrą obserwatorką i doskonałą gawędziarką. I nie było już nikogo to przewrotny moralitet i jedna z najbardziej ponurych powieści Christie. To historia tajemniczego pana Owena, wymierzającego sprawiedliwość dziesięciu mordercom.

Nick Stone

Pan Klarnet

Na co dzień Stone żyje z rodziną w Londynie, ale wyrósł na Haiti, gdzie toczy się akcja jego powieści. Były więzień, skuszony sutym honorarium, szuka tu zaginionego chłopca, walczy z narkotykowym bossem oraz tytułowym Panem Klarnetem porywającym nieletnich. Wudu, zagadka i festiwal okrucieństwa. Za młodu Stone uprawiał boks i skłonność do makabry można uznać za efekt licznych ciosów przyjętych na głowę.

 

FRANCJA                                                                                                                                    

Bernard Minier

Nie gaś światła

Lubi, gdy czytelnicy się boją. Gdy mają koszmary po lekturze jego książek, jest jeszcze lepiej. Francuzi oszaleli na punkcie prozy Bernarda Miniera – logicznej i eleganckiej, jak na autora znad Sekwany przystało. Ci, którzy cenią inteligentną rozrywkę, wiarygodne portrety psychologiczne bohaterów i wyraziste postacie zapełniające powieściowe karty, powinni sięgać po twórczość Miniera w ciemno. W Nie gaś światła pisarz sięga po pozornie dobrze znany w literaturze kryminalnej motyw, a mianowicie wątek zastraszenia, osaczenia i doprowadzenia ofiary do szaleństwa. Tyle że francuski autor ów rozpoznawalny temat opracowuje fabularnie w taki sposób, że trwamy w zadziwieniu, irytujemy się, że znów zostajemy sprowadzeni na manowce, wreszcie pozostajemy w pewnym niedosycie, uświadamiając sobie, że tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak bohaterowie stojący tylko po stronie dobra lub tylko po stronie zła. Czapki z głów!  

 

HISZPANIA                                                                                                                                  

José Carlos Somoza

Jaskinia filozofów

Kubańczyk z pochodzenia, Hiszpan z wyboru wyrusza do Grecji, i to starożytnej. Akademia platońska staje się areną przerażających wydarzeń, którym początek daje śmierć młodego efeba. Śledztwo prowadzone wśród brodatych filozofów zyskuje drugie dno za sprawą Tłumacza komentującego właściwy tekst powieści. Postmoderna pełną gębą – kłania się Imię Róży, ale i Platon zyskuje nowe znaczenie. Rozwiązanie zagadki, niby trafne, błyskotliwe, jest tylko cieniem na ścianie.

Eduardo Mendoza

Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa

Autorzy kryminałów zwykli zapędzać czytelnika do rzeźni. Żyjący pod hiszpańskim słońcem Mendoza emanuje ciepłą ironią i wskakuje w buty profana. Tytułowemu Flatusowi w rozwiązaniu zagadki pomaga sam Jezus (małoletni) usiłujący ocalić ojca cieślę przed fałszywym oskarżeniem. Powieści bliżej jednak do Monty Pythona niż agresywnego ateizmu. Mendoza swobodnie żongluje wątkami mitologicznymi i religijnymi, a że o śmiech tu chodzi, nie suspens – nie szkodzi. Komediowy kryminał też ma zacną tradycję.

 

WŁOCHY                                                                                                                                     

Gianrico Carofiglio

Ulotna doskonałość

Gianrico  Carofiglio, jak na byłego prokuratora, działacza antymafijnego i antykorupcyjnego przystało, rozpoczynając swój romans z pisaniem, oddał się bez pamięci kryminałom. W Ulotnej doskonałości nie ma akcji szybkiej jak seria z karabinu maszynowego, zbrodnie są jakieś takie zwyczajne, psychopatycznych morderców brak, a mimo to czyta się tę powieść jednym tchem. To przede wszystkim historia przypadków głównego bohatera, mecenasa Guerrieriego, opowiedziana ze swadą, humorem, pełna dygresji, autoironii i złośliwych komentarzy. Carofiglio stworzył wciągającą historię, w której niuanse włoskiego prawa przeplatają się z trzymającymi w napięciu zagadkami.

 

NORWEGIA                                                                                                                                 

Kjell Ola Dahl

Mężczyzna w oknie

Dahla, wcale nie Nesbø, zwą ojcem norweskiego kryminału, a lektura Mężczyzny w oknie pozwala zrozumieć, czemu na to zasłużył. Efektowna intryga prowadzi do otwarcia brunatnej puszki Pandory. Mieszkańcy Skandynawii mają problem z II wojną światową i flirtem z nazizmem. Widać to także u Larssona i Mankella, tu szczególnie dobitnie. Z każdej dziury szczerzy się pysk esesmana. Funkcję wartości dodanej spełnia komisarz Gunnarstranda, gość, który umiłował prawdę i papierosy. Uwaga! Książka tylko dla palących.

Jo Nesbø

Pierwszy śnieg

Nesbø w Norwegii traktowany jest niemal jak skarb narodowy – tam każdy wie, jak wygląda autor ulubionych kryminałów, gdzie jest i nad czym pracuje. Sukces niekwestionowanego mistrza skandynawskiego kryminału – mierzony wielokrotnym „ach” wyrywającym się za każdym razem, gdy udaje mu się wyprowadzić czytelnika w pole – bierze się stąd, że jest on tak mało skandynawski. Racjonalnemu przekonaniu patronującemu kryminałowi z Północy, że źródłem patologii jest zło tkwiące w „systemie”, Nesbø przeciwstawia konserwatywny pogląd o nieodwołalnym skażeniu natury ludzkiej. Stąd jego kryminałom – ze szlachetnym, supermęskim i niewolnym od skaz bohaterem, Harrym Holem – bliżej do amerykańskiej „czarnej” tradycji.

Karin Fossum

Za podszeptem diabła

Karin Fossum, sympatyczna pani w średnim wieku, jest specjalistką od ludzkiej duszy. Tam gdzie inni widzą bazgroły, ona dostrzega labirynt wprost do piekła. W Za podszeptem diabła opowiada historię nieszczęsnego złodzieja, pochwyconego i dręczonego przez postrzeloną staruszkę, w tle gromadzą się mroki norweskiej prowincji. Literacko znakomite, psychologicznie trafione, z bezbłędną puentą – tak oddanej relacji między katem a ofiarą nie mieliśmy od czasów Misery Stephena Kinga.

Anne Holt

To, co się nigdy nie zdarza

Anne Holt jako spełniona zawodowo prawniczka i minister sprawiedliwości nie myślała o pisaniu. Na pewno nie interesowały jej kryminały, które pogardliwie określała mianem „literatury dziecięcej dla dorosłych”. Dziś uchodzi za jedną z najważniejszych autorek tego gatunku, a jej nazwisko wymieniane jest obok Jo Nesbø czy Stiega Larssona. Akcja powieści To, co się nigdy nie zdarza toczy się w Oslo i okolicach. W środku siarczystej zimy dochodzi do brutalnych morderstw, ofiarami których są ludzie z pierwszych stron gazet. Ich zwłoki są brutalnie okaleczane. Narracyjny temperament Anne Holt nie pozwala nudzić się ani przez chwilę. Mistrzowski suspens, dobra analiza środowiska celebrytów i wzrastający z każdą stroną poziom zaskoczenia – to główne zalety jej powieści.

 

SZWECJA                                                                                                                                     

Stieg Larsson

Millenium

Stieg Larsson, lewicowy dziennikarz i znawca środowisk szwedzkiej skrajnej prawicy, trylogię Millennium pisał do szuflady. Umierając na zawał serca w wieku pięćdziesięciu lat, pozostawił trzy powieści, fragment czwartej i pomysły do następnych. Podczas pracy nad Mężczyznami, którzy nienawidzą kobiet, Dziewczyną, która igrała z ogniemZamkiem z piasku, który runął autor musiał mieć sporą satysfakcję. Rozprawiał się z tym, czego nienawidził, dawał upust społecznym pasjom, a przy tym zręcznie grał konwencjami klasycznej powieści kryminalnej i thrillera politycznego. Mamy tu realistyczny, czasem drastyczny obraz przekrętów gospodarczych na międzynarodową skalę, przestępstw seksualnych i handlu kobietami, równocześnie zaś autor sięga po znane schematy, które zręcznie odświeża, by je następnie wywrócić na nice.

Thomas Kanger

Mężczyzna, który przychodził w niedzielę

Urodził się w Uppsali, mieszka w Londynie. Podróżnik, dziennikarz śledczy, przedstawiciel kryminału feministycznego i – szerzej – kontestującego naszą cywilizację. Mężczyzna, który przychodził w niedzielę, opowieść o morderstwie młodej dziewczyny sprzed lat, to bezlitosny atak na słodkie lata 60. i 70., ale też pochwała agresywnej kobiecości. Policjantka Elina Wiik jest skrupulatna, niezależna, dzielna i oczywiście zabójczo urodziwa. Szuka strzępów informacji sprzed kilkunastu lat. A wszystko to w scenerii Szwecji i Norwegii. Nie będzie dodatkowego rozlewu krwi, bo przecież zbrodnia jest niemal przedawniona. Sztuka polega na tym, aby na podstawie zgromadzonego materiału dokonać rzeczy niemożliwej – znaleźć zbrodniarza i doprowadzić do tego, aby go ukarano. Autor bawi się z czytelnikami, pokazując szczegóły z przeszłości, co prowadzi do zdumiewających wniosków. Czego więcej chcieć?

Åsa Larsson

Krew, którą nasiąkła

Kto o zdrowych zmysłach zrobiłby detektywa z prawniczki zajmującej się podatkami? Tylko prawniczka zajmująca się podatkami – taki zawód wykonywała Åsa Larsson, nim chwyciła za pióro. Krew, którą nasiąkła zagospodarowuje Szwecję B., północną i zaściankową. Dziura zabita dechami. Trup pastora. Lokalni mieszkańcy zatrzaśnięci w domach pełnych tajemnic. I rzutka detektyw amator, reprezentantka idei wielkomiejskich i liberalnych. Starcie dwóch światów zbudowano na frapującej intrydze i doskonałych portretach ludzkich osadzonych w złowrogiej scenerii. Zachwyca wyśmienity styl, świetnie nakreślone główne postacie, autentyczne i podszyte emocjami. Autorka ma wielką wrażliwość na świat (nawet jeśli jest to świat wilków), widzi drobiazgi, których normalnie się nie dostrzega i potrafi o nich opowiadać.

Camilla Läckberg

Niemiecki bękart

Urodziwa pisarka ma w Szwecji status megagwiazdy. Jej kariera rozpoczęła się od kursu „Jak napisać powieść kryminalną?”, podarowanego przez rodzinę w prezencie gwiazdkowym, by znudzona swoją praca ekonomistka mogła zająć się czymś naprawdę ciekawym i jeszcze zarobić trochę pieniędzy. Akcja jej książek rozgrywa się w rodzinnym mieście, Fjällbace. Dzięki pisarce spokojna osada na wybrzeżu Szwecji cieszy się dziś dużym powodzeniem wśród turystów, którzy przyjeżdżają tu szukać powieściowych bohaterów - pisarki Eriki Falck i policjanta Patrika Hedströma, wspólnie prowadzących śledztwa. Läckberg z upodobaniem stosuje chwyt przeplatania płaszczyzn czasowych. W Niemieckim bękarcie jednym z tropów jest Żelazny Krzyż, znaleziony przez Erikę wśród rzeczy jej zmarłej matki. Bohaterka szuka rozwiązania zagadki w wojennej przeszłości.

 

Henning Mankell

O krok

Książek twórcy legendarnego już Kurta Wallandera nie można przestać czytać, pochłaniają całkowicie. I mimo że przedstawiony świat jest szary szarością przytłaczającą – Szwecja kwitnie przestępczością i bezprawiem, słychać ją w odgłosach smutnych i zniechęconych ludzi, a skandynawska mgła włazi wszędzie, wpełza nawet do głowy – to nie chce się z tego świata wychodzić. Zupełnie jakby miał nad nami władzę, narkotyzował, wciągał i zarażał wonią depresji nieuleczalnej. W O krok Wallander, borykający się z poważnymi problemami zdrowotnymi, staje przed trudnym zadaniem – musi rozwikłać zagadkę zabójstwa trojga nastolatków w noc św. Jana.

Håkan Nesser

Rzeźniczka z Małej Birmy

Dobrze sformatowana proza skandynawska. Cykl kryminalny Nessera z inspektorem Gunnarem Barbarottim to jedna z ciekawszych serii kryminalnych, z jakimi ma okazję zapoznać się polski czytelnik. To przede wszystkim zasługa głównego bohatera – mężczyzny wrażliwego, chętnie szukającego wsparcia w wierze, głęboko przeżywającego relacje rodzinne, angażującego się emocjonalnie w śledztwa, świadomego tego, że świat nie jest czarno-biały. Rzeźniczka z Małej Birmy jest wyjątkowo mroczna. To powieść o żałobie i częściowym umieraniu poprzez cierpienie, ale również o niejednoznaczności winy, kary i przebaczenia. To także historia zaangażowana społecznie – o przemocy wobec kobiet i łatwości, z jaką prawi przedstawiciele społeczeństwa solidaryzują się z katami.

 

DANIA                                                                                                                                         

Sara Blædel

Handlarz śmiercią

Jest dowodem na to, że dysleksja nie uniemożliwia rozwoju w dziedzinie literatury. Okrzyknięta królową kryminału, ugruntowała sobie pozycję jednej z najważniejszych pisarek w Danii. Jej powieści gwarantują czytelnikom nieoczekiwane zwroty akcji i interesujący rys psychologiczny bohaterów. Autorka śledzi motywacje, którymi kierują się główni bohaterowie, przez co ich portrety są o wiele pełniejsze. Atutem Handlarza śmiercią jest pokazanie śledztwa, które nie ma w sobie nic ze spektakularności – toczy się raczej niespiesznie, tropy, które naprowadzają na ślad, pojawiają się przypadkowo, a ci, którzy próbują rozwikłać dwie, jak się okaże, powiązane ze sobą sprawy wcale nie rokują na pierwszy rzut oka, że ich działania nie skończą się porażką.

 

FINLANDIA                                                                                                                                

Matti Rönkä

Mężczyzna o twarzy mordercy

Rönkä jest szefem kanału wiadomości telewizji w Helsinkach, należy jednak podejrzewać, że wcześniej bywał przestępcą. Fiński półświatek odmalował ze znawstwem i z werwą, posługując się postacią Viktora Kärppy, Chandlerowskiej postaci, co wódkę chlapnie i dziewczynę zbałamuci. W Mężczyźnie o twarzy mordercy poszukuje zaginionej żony pewnego antykwariusza, co samo w sobie nie stanowi zagadki. Kärppa, Fin o rosyjskich korzeniach, uosabia cały ten kraj, który dawno utracił samodzielny status na rzecz funkcji pogranicza – tu McDonald, tam klub go-go, tam znowu ruski gangster pruje z kałasznikowa.

 

POLSKA                                                                                                                                      

Katarzyna Bonda

Pochłaniacz

Kryminałów się nie wymyśla. Kryminały tworzy się w oparciu o elementy rzeczywistych zdarzeń, doświadczenie i wiedzę specjalistyczną. Wyobraźnia pisarza nadaje im ostateczny szlif. Niekwestionowana królowa polskiego kryminału, Katarzyna Bonda, pomysły do swoich książek czerpie z historii zebranych podczas pracy dziennikarskiej. Nowa seria kryminałów, którą rozpoczyna Pochłaniacz, to  perfekcyjnie przemyślana całość – intryga zbudowana na fundamencie tajników technik kryminalistycznych, którym towarzyszą wędrówki po meandrach psychiki zbrodniarzy, a półświatek przestępczy jest przedstawiony z brutalną dokładnością. Całości dopełnia przewrotna kobieca perspektywa, wprowadzona za sprawą bohaterki – zawodowej profilerki, Saszy Załuskiej. 

 Pochłaniacz [początkowy fragment]

- Sasza? - Głos należał do mężczyzny. Władczy, chropowaty. Kobieta przeszukiwała w myślach twarze, które korespondowałyby z tą barwą . Nic nie przychodziło jej do głowy. Intruz zdecydował się pomóc jej kolejnym pytaniem. - Sasza Załuska? Sama to wymyśliłaś?

Przed oczami przeleciała jej sekwencja zdarzeń, w których brał udział ten oficer.

- To moje własne.

- Szkoda. Taka porządna dziewczyna.

Słyszała, jak zaciąga się papierosem.

- Od dawna nie pracuję – oświadczyła kategorycznie. - Ani dla ciebie, ani dla nikogo.

- Ale szykujesz się na posadkę w polskim banku. - Zaśmiał się. - Wracasz na wiosnę. Wiem wszystko.

- Jasne. Tyle że niezupełnie wszystko.

Powinna była odłożyć słuchawkę, ale ją podpuścił. Podjęła grę, jak zwykle. Oboje to wiedzieli.

 

Zygmunt Miłoszewski

Gniew

To najciekawszy twórca polskiej powieści kryminalnej, bo każda jego książka to fabularyzacja społecznych kłopotów ze sprawiedliwością. W jego powieściach konwencja kryminalna często miesza się z horrorem. Dobry horror nie straszy potworami powstałymi z grobów, lecz tym, jak łatwo jest przekroczyć granicę oddzielającą żywych od umarłych. W powieściach Miłoszewskiego grozę budzi to, że nowa Polska nie była zdolna oddzielić się wyraźną granicą od własnej przeszłości, od zaborów i PRL-u, od dziedzictwa badziewia i prowizorki, od niegdysiejszego chamstwa i niekompetencji. Gniew to pożegnanie pisarza z kultowym bohaterem, prokuratorem Teodorem Szackim, i – podobno – z pisaniem kryminałów w ogóle.

Mariusz Czubaj

Martwe popołudnie

Jeżeli za pisanie kryminałów bierze się antropolog kultury, spodziewamy się powieści wysokich lotów, dopracowanych w każdym szczególe. Mariusz Czubaj w Martwym popołudniu bardzo umiejętnie wplótł w typową intrygę kryminalną współczesny wątek polityczny i mroczną kartę historii: dzieje tzw. kopaczy, którzy po wojnie zbudowali majątki, szukając złota na zgliszczach obozu w Treblince. To książka naładowana akcją. Wiele się w niej dzieje, sensacja goni sensację. Nie brak tu pościgów, eksplozji, włamań, podsłuchów, tajemniczych historii sprzed wielu lat oraz ponętnych kobiet.

Marek Krajewski

Śmierć w Breslau

Dał krajowemu kryminałowi nową jakość. Twórca postaci Eberhardta Mocka, pierwszej ikony retrokryminału. Stworzył prosty przepis na kryminał retro: czas – przeszłość mniej lub bardziej odległa, najlepiej międzywojnie, miejsce – miasto (preferowane multikulturowe), bohater – wyrazisty, niepokorny, raczej á la Marlowe niż Poirot. I oczywiście interesująca zagadka, najlepiej mroczna, z większą lub mniejszą nutką dekadencji, podważająca mit o starych dobrych czasach albo, przeciwnie, budząca tęsknotę i zazdrość, że kiedyś, wszystko, łącznie ze zbrodnią, było lepsze. Jeśli bierze się do ręki kryminał Krajewskiego, wiadomo, czego się spodziewać: makabryczna zbrodnia, perwersyjny seks, podejrzane typy. A jednak i tak czyta się to z przyjemnością.

Marcin Wroński

Pogrom w przyszły wtorek

Marcin Wroński przyznał, że retro powieści kryminalne zaczął pisać nie z sympatii do kryminałów, ale z zamiłowania do historii 20-lecia międzywojennego. Twierdzi, że kryminał retro to taka literatura małych ojczyzn w wydaniu popularnym, atrakcyjniejszym, z akcją i z fabułą. Jest przekonany o tym, że każde miasto prócz rynku, katedry i lochów bezwzględnie powinno mieć swój kryminał, który zamienia powszednią i banalną przemoc w zagadkę i tajemnicę. Wroński wypracował własną formułę retrokryminału, z dobrze odmierzonymi składnikami. Jego Lublin dla czytelnika nietutejszego jest namacalny, mieni się żywymi kolorami. Intrygi, niebanalne i wciągające, są mocno związane z historią Lublina, a główny bohater, Zyga Maciejewski, wiarygodny w swojej zwyczajnej niezwyczajności. Pogrom w przyszły wtorek przynosi niezwykle przejmujące portrety miasta i jego mieszkańców w powojennej rzeczywistości.

Tadeusz Cegielski

Morderstwo w Alei Róż

Debiut znanego historyka to swoisty hołd złożony dawnym kryminałom i powieściom zeszytowym, ale przede wszystkim – dobry przykład odświeżenia formuły kryminału retro. W Morderstwie w Alei Róż w tle zbrodni zarysowuje się Warszawa lat 50. XX wieku – budowa PKiN, pionierskie początki polskiej telewizji, demokratki i rozgrywki (z podtekstem antysemickim) w aparacie bezpieczeństwa. Łącznikiem z przedwojniem jest kpt. Ryszard Maria Wirski, niegdyś oficer referatu kryminalnego policji, który, jako profesjonalista, ocalał z kadrowego pogromu.

Paweł Jaszczuk

Marionetki

Co wyróżnia książki Jaszczuka spośród innych opowieści kryminalnych? Misternie skonstruowana intryga, napięcie rodem z najlepszych thrillerów i niebanalne rozwiązania fabularne. Ale nie tylko. Przede wszystkim miejsce akcji, czyli przedwojenny Lwów, kojarzony z kryminałami Marka Krajewskiego. W Marionetkach przenosimy się do stolicy Galicji końca l. 30., gdzie zamordowany zostaje bankowy kasjer. Tajemnicę jego śmierci stara się rozwikłać dziennikarz Jakub Stern. Gdy poszukiwania mordercy prawie finiszują, nagle giną kolejny bohaterowie, między innymi dyrektor teatru lalek kolekcjonowanych przez zabójcę. Marionetki to doskonały kryminał, w którym każdy ma motyw. Precyzyjnie poprowadzona akcja i zaskakujący finał wprawiają czytelnika w zdumienie.

 

ROSJA                                                                                                                                         

Boris Akunin

Radca stanu

Japonista z gruzińskimi korzeniami, do tego redaktor jednego z najważniejszych rosyjskich pism literackich Grigorij Czchartiszwili zamiast kolejnego eseju albo księgo skazanej na biblioteczny kurz stworzył sobie najpierw pseudonim Akunin (po japońsku: łotr), a potem zaczął pisać kryminalne powieści rozgrywające się w XIX-wiecznej Rosji. Ich bohater, a raczej superbohater (mózg szachowego geniusza, sztuki walki w stopniu zaawansowanym, umiejętność chodzenia po ścianach i inne cechy na granicy prawdopodobieństwa) ma cechy rosyjskiego inteligenta, angielskiego dżentelmena i japońskiego samuraja. Radca stanu łączy kryminał z thrillerem politycznym. Kto zabija w terrorystycznych zamachach, wiemy niemal od pierwszej strony. Znacznie ważniejsze jest jednak to, kto trzyma nitki politycznej gierki, w którą zaangażowani są terroryści anarchiści, petersburskie koterie i carskie policje różnych maści.  

opracowała Iwona Możejko