21
Jun

Jan Karski

Jan Karski - niezwykły człowiek, tajny kurier Polskiego Państwa Podziemnego. Jego historia uczy jak nie być obojętnym wobec zła. Jego życie jest dowodem na to, że można zachować człowieczeństwo w obliczu najtrudniejszych nawet wyzwań - przemocy, totalitaryzmu i nienawiści. Jan Karski (Jan Romuald Kozielewski), pseud. Witold (najbardziej popularny spośród wielu, które posiadał), ur. 24 kwietnia 1914 w Łodzi, zm. 13 lipca 2000 w Waszyngtonie. Absolwent dwóch fakultetów Uniwersytetu we Lwowie: dyplomacji i prawa, był dobrze przygotowany do roli, jaką przyszło mu odegrać w czasie II wojny światowej. Po wojnie przez wiele lat był wykładowcą na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie. Jako bohater Polskiego Państwa Podziemnego za swoją działalność został w latach 1941 i 1943 dwukrotnie odznaczony Orderem Virtuti Militari, w 1982 roku otrzymał tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata, a pośmiertnie Prezydencki Medal Wolności - najwyższe amerykańskie odznaczenie cywilne.

Przed wojną był "królem życia", wysoki, wysportowany, przystojny, świetnie władający kilkoma językami obcymi bon vivant. Doskonała pamięć i wytrwałość w dążeniach pomogły mu w realizacji celu bycia dyplomatą. Jest autorem "Tajnego państwa" napisanego na polecenie służbowe.

Był kurierem i emisariuszem władz Polskiego Państwa Podziemnego. Doskonale wywiązał się z pierwszej misji, gdy był kurierem pomiedzy tworzącymi się strukturami państwa podziemnego a rządem we Francji. Obdarzony doskonałą pamięcią, podczas drugiej misji, przewiózł w swej głowie strukturę państwa podziemnego. (Mówił o sobie, że był płytą gramofonową lub skrzynką pocztową: mnie nie wolno było zadawać pytań, antagonizować ludzi. Moją rolą było odpowiadać na pytania, jeżeli człowiek miał prawo do słuchania mojej odpowiedzi). W czasie trzeciej misji, gdy przedzierał się przez Słowację, został aresztowany przez Gestapo (brutalnie pobity i okaleczony, z obawy przed "złamaniem" próbował popełnić samobójstwo), po uwolnieniu wracał do zdrowia w majątku pod Krakowem. Po powrocie do konspiracji pracował jako analityk prasy podziemnej, ale zdecydowanie wolał czynną służbę, dlatego gdy tylko mógł, wrócił do pełnienia misji kuriera. Podczas czwartego wysłannictwa, przywódcy podziemnych organizacji żydowskich zwrócili się do Karskiego z prośbą skorzystania z jego usług, oczywiście na zasadzie dyskrecji i wiernego przedstawienia spraw do wskazanych osób i organizacji. Przekazali mu, jak sam wspomina, straszne informacje: że społeczeństwo polskie nie zdaje sobie z tego sprawy, a masy żydowskie w to nie wierzą, ale Hitler zdecydował zgładzić wszystkich Żydów, nad którymi ma jakąkolwiek kontrolę. By uwiarygodnić relacje, w obawie, że Brytyjczycy Karskiemu nie uwierzą, Żydzi dwukrotnie wprowadzili swego posłańca do getta, stąd Jan Karski był prawdopodobnie pierwszym nieżydowskim naocznym świadkiem zagłady Żydów. Ani społeczeństwo polskie nie było w stanie zapobiec zagładzie, ani podziemie polskie. Mogli jedynie uratować jednostki, ale nie mogli powstrzymać Hitlera. Jedynie potężne państwa alianckie mogły w tej sprawie coś pomóc, dlatego Żydzi prosili Karskiego o pośredniczenie w przekazaniu ich żądania, by rządy alianckie złożyły publiczną deklarację wobec całego świata i narodu niemieckiego, że zapobieżenie eksterminacji Żydów stało się jednym z celów strategii wojennej; ponadto, by poinformowali naród niemiecki przez radio BBC oraz zrzucając miliony ulotek (z nazwami obozów koncentracyjnych, statystykami, nazwiskami urzędników niemieckich, żołnierzy, milicjantów niem., gestapo itd.) na Niemcy, w których by poinformowali społeczeństwo o tym, co ich rząd robi z Żydami. Oczekiwali od narodu niemieckiego presji na ich rząd, ażeby wstrzymał politykę Zagłady. Na wypadek, gdyby naród niemiecki nie odpowiedział na to pozytywnie i nie byłoby dowodów, że presja jest wywierana, albo jeżeli wywieraliby presję, ale byłaby ona nieskuteczna, przywódcy Żydowscy żądali publicznej deklaracji przez rządy alianckie skierowanej do rządu niemieckiego i do społeczeństwa niemieckiego, że państwa alianckie przystąpią do niszczenia bombardowaniem z powietrza najcenniejszych obiektów w Niemczech, które sami wybiorą, a które nie mają wartości wojskowej, militarnej, ale są cenne dla Niemców. Przed bombardowaniem i po bombardowaniu miało być ogłaszane, że jest to represja za to, co robią Niemcy wobec Żydów, i że będzie to kontynuowane tak długo, dopóki Niemcy będą prowadziły politykę niszczenia wobec Żydów. Karski wywiózł naoczne świadectwo zagłady Żydów i m. in. na podstawie materiałów, które dzięki niemu dotarły do Londynu, stworzony został Raport rządu polskiego w Londynie do narodów wolnych o eksterminacji narodu Żydowskiego na okupowanych ziemiach polskich. Karski osobiście poinformował czterech członków gabinetu wojennego w Londynie, kilku członków parlamentu brytyjskiego, prezydenta Stanów Zjednoczonych Roosevelta i inne znaczące osobistości. Przedstawił również żądanie do prezydenta Rzeczypospolitej, by jako głowa państwa błagał papieża o interwencję na rzecz Żydów.

W bohaterski sposób próbował powstrzymać holokaust, alarmował światowych przywódców i ludzi tworzących opinię publiczną, ale o dramacie Żydów nikt nie chciał wówczas słuchać, za co Karski obwiniał siebie samego. Niektórzy, wysłuchawszy relacji, przeżywali i dziękowali, ale niektórzy nie byli tym w ogóle zainteresowani. Felix Frankfurter (ówczesny sędzia Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych) powiedział, że nie jest w stanie uwierzyć. Inni przedstawiali argumenty, z których wynikało, że nic nie można zrobić, że Karski przywiózł "niemożliwe żądania". Ówcześni "władcy świata" myśleli w  wielkich kategoriach wojennych, losy ludzkosci były w ich rękach, a sprawy żydowskie to były dla nich sprawy poboczne. Karski w jednym z wywiadów wyznał: Ja do tej misji byłem za mały, za głupi, bez znaczenia, ja się nie nadawałem... Żydzi wybrali mnie na swego emisariusza, bo ja byłem pod ręką...Kogoś lepszego gdyby oni mieli, ale nie mieli... Zrobił to, co mógł zrobić, był bohaterem ludzkości, ale rozczarowany niepowodzeniem, za bohatera się nie uważał. Po trzydziestu latach milczenia o swej misji powiedział: Nikt nie zrobił dostatecznie dużo dla Żydów. Żaden naród, żaden kościół, żaden rząd.

Pod koniec swego życia jawił się jako moralista i mówił: Nie narody, nie kraje, nie państwa mają sumienie, tylko sumienie ma indywidualny człowiek. To, że wielkie mocarstwa rozgrywają swoje interesy, nie zwalnia człowieka z odpowiedzialności. Towarzyszka ostatnich lat życia Karskiego, Kaya Mirecka-Ploss wspomina: ...taki był obolały, ...najbardziej smutny człowiek, jakiego znałam. Człowiek wielkiej tragedii... Jego życie to pasmo potwornych doświadczeń. Stracił brata, który nie odnalazł się na emigracji i popełnił samobójstwo oraz żonę, która po latach choroby również targnęła się na swoje życie. Pod koniec swego życia wyznał: Najgorsze więzienie w kraju komunistycznym nie mogłoby być bardziej samotne, jak moje życie tutaj.

Tolerancja, zrozumienie, prawda, pamięć i odpowiedzialność - dziedzictwo Jana Karskiego

Opracowano na podstawie:

Wywiadów z Janem Karskim dla TELE POLONICA (Montreal) z 1986 r.

Opowieści Jana Karskiego Kozielewskiego zatytułowanej Daremna misja

Cyklu rozmów Justyna Duriasz Bułhak Z Ewą Wierzyńską, koordynatorką projektu „Jan Karski. Niedokończona misja” zatytułowany Jan Karski. Historia tajnego kuriera Polskiego Państwa Podziemnego cz.1, cz.2.

W naszej bibliotece posiadamy multimedialny pakiet edukacyjny Jan Karski i jego czasy.  

Proponujemy obejrzenie także animowanego komiku z 2010 r. Posłaniec z piekła. Historia Jana Karskiego (scen. Rafael Medoff, animacja: Neal Adams, lektor: Maciej Stuhr, prod.: Malwina Antoniszczak-Polka dla Muzeum Historii Polski w Warszawie).

Polecamy stronę: www.jankarski.org